• Wpisów:68
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:16
  • Licznik odwiedzin:2 030 / 2069 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Stało się. Mogłam się domyślić, że bd tak prędzej czy później. Zostałam sama. Przyjaciółkę odbiła mi inna "przyjaciółka". przez to od około 2 miesięcy praktycznie nie wychodziłam do ludzi. Zwątpiłam w nich. Nienawidzę ludzi. Nie mam do nich zaufania. Nie rozumem ich.
Mam dość.
Okaleczałam się już wcześniej, ale teraz jest inaczej. teraz mam ochotę robić to codziennie, cały czas. wbijać żyletkę głębiej, w nowe miejsca. Nie moge jednak tego zrobić. Idzie lato, zauważą. koleżanka ze szkoły już zauważyła. Przez przypadek zsunę,łą mi sie bransoletka. Kazała mi pokazać rękę. Krzyknęłam, że nie. Nie zareagowała. Miała mnie gdzieś. Mnie i moje problemy. Zdałam sobie sprawę, żę jestem dla wszystkich obojętna. Mają mnie w dupie. Ha, nowość!
Tnę się praktycznie codziennie. Mam 3 żyletki, pochowane w różnych kątach mojego pokoju, a jedną w portfelu. Tak, w portfelu! Myślcie sobie, żę jestem psychiczna, chora i bóg wie co jeszcze. Macie racje, jestem.
Mam depresje.
I potrzebuje pomocy.
Chcę tej pomocy.

Ale nikt nie zauważył, że się zmieniłam. Jedna znajoma pytała co mi jest pare razy. Nie byłam wtedy gotowa. Jakieś 2 tygodnie temu spytała ponownie, ale dodała, czy to przez przyjaciólkę. I wiecie co? powiedziałam jej co mi leży na sercu. A co ona zrobiła? Przytuliła mnie i powiedziała, żebym si ę nie martwiła. Nie wyobrażacie sobie jak mi tego brakowało. Uznawałam ją za zwykłą ZNAJOMĄ. Teraz wiem, że jest świetną dziewczyną, któa może mi pomóc. Ale nie chiałam jej mieszać w to. Nie pasuje do mojego świata. Nie jesteśmy przyjaciółkami. Ale cholernie jestem jej wdzięczna.
Cholernie!

Wiecie co jeszcze. Wczoraj, po raz pierwszy zaczęłam myśleć o samobójstwie, tak poważnie. Doszłam do wniosku, że mnie tu nic nie trzyma. Kompletnie nic. Stałam się słaba. A może zawsze taka byłam? nie wiem. cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień spędziłam na myśleniu o samobójstwie, moim okaleczaniu i mojej samotności. Pomysł z uśmierceniem się, zaczyna mi sisę coraz bardziej podobać.

Ale nie myślcie, że poddam się bez walki. Daje sobie miesiąc, by doprowadzić siebie i moje życie do porządku. Jeśli nie dam rady, pewnie po prostu to wszystko zakończę.



potrzebuję pomocy.
czy nikt nie widzi jak się męczę?
jak wszystko w sobie duszę?
że nie daje rady?
że ja to już nie prawdziwa ja?
że nienawidzę siebie całym sercem?
że czuję do sb obrzydzenie?
że jest ze mną źle?
że potrzebuję uwagi, zrozumienia- niczego więcej.

nie mam odwagi sama zwrócić się po pomoc.
ktoś musi mi pomóc.
jestem skłonna nawet iść do psychologa.
szczerze powiedziawszy nawet chce.

Pomóżcie mi, błagam
  • awatar Photoworld: Przyjaciółki są dobre,dobre do czasu kiedy znajdą sobie inną koleżaneczkę i cię oleją.Na twoim miejscu nie czekałabym ani chwili i zgłosiłabym się o pomoc do psychologa,potem poprosiła o rozmowę psychologa z rodzicami(w twojej obecności). Wspólnie rozwiążcie problem.Przecież,rodzice są po to by pomagać dziecku w trudnych chwilach.No nie? Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejszy bilans
Śniadanie 300 Kalorii
Drugie śniadanie 200 kalorii
Obiad około 250
Lunch 50 kalorii
800/700
1 litr wody

Spacer 30 minut.
6w i jeszcze jakieś ćwiczenia.
Nie jest dobrze.
 

 
Od jutra wprowwdzam w życie moją własną wersję diety sgd. Będzie ona bardziej dopasowania do mojego trybu życia, gdyż jestem osobą zdecydowanie aktywna. Ale bd to różnica nie więcej niż 200 kalorii. No i znowu zaczęłam 6w. Za jakiś tydzień zaczne treningi z mel b. Postaram się być na bierzaco i chudego. ;-)

Jutro tylko 700 kalorii tak na start.
 

 
dużo rzeczy w moim, krótkim, bo piętnastoletnim życiu się zjebało. fakt. do tej pory nie byłam na tyle silna, żeby się pozbierać, bo kiedy myślałam, że bd juz dobrze, znowu coś się psuło. ale zmieniłam nastawienie do tego wszystkiego. skoro chce zmian, to musze wziąć się w garść, zacisnąć pięści i sama decydować o swoim losie, a nie zdawać się na przypadek. moje priorytety kosmicznie sie zmieniły. czuje sie silna, bo JESTEM SILNA! nikt mi nie wmówi, że nie, że nie dam rady i mam sobie coś darować. skoro coś sobie obiecałam to to zrobie i koniec. nie bd mazania się po nocy. moich ataków depresji i histeriia, a przyznam się miałam. nie potrafiłąm sobie z tym poradzić do tej pory. Ale KONIEC!
Wita Was nowa silna, pewna siebie, wkońcu chociaż po części siebie akceptująca Ania.






 

 
zawalam w każdej dziedzinie mojego życia, nara!

○ Już dosyć mam czekania i wspomnień. Dlaczego nie potrafię zapomnieć?
○ Było dobrze . No właśnie "było" .
○ Czasem się boję, że gdy zapytam o czym myślisz, ty odpowiesz "już nie o tobie"
○ Mówią ' ona jest taka szczęśliwa...' w tym momencie pieprzy jej się całe życie.
○ pomyśl czasem dla urozmaicenia mózgiem.
○ Nie przepraszaj jeśli nie rozumiesz definicji tego słowa.
○ Uzależniasz niebieskooka cholero.
○ ufam wszystkim ludziom, lecz każdemu tylko raz.
 

 
*3 dzień ćwiczeń A6W*
*1 dzień diety skinny girl*
*1 dzień bez słodyczy*

Nie jest tak źle. Z ćwiczeniami jakoś leci, daje radę, ale nie ukrywam jest ciężko. A z jedzeniem też jakoś ciągnę to.





_____________________________________________________________________

U mnie jak narazie jest chujowo. nic sie nie dzieje. to cześć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ja pieeeerdolę. nie wytrzymam. jaki ten świat jest pojebany, kurwa. jakby wymyślił to jakiś psychopata. ludze, litości. chcę odpocząć. zregenerować się. to wszystko mnie przerasta i cholernie boli. TAK, przyznaję się nie daję sbię rady, wymiękam. coraz częściej łapią mnie zamuły. siedzę to 1 w nocy ze słuchawkami w uszach i ryczę i analizuje przeszło, teraźniejszość i przyszłość. a ostatnio cały czas się coś dzieje. nie ma chwili spokoju.
pod koniec stycznia miałam przypał. ni chuja nie wiem jak się wszystko wydało, ale moja mama wiedziała o sziszy, alkoholu i wszystkim co sie dzieje u nas na melanżu. nie mogła o tym wiedziec, skąd?! uroiła sobie, że jestem pieprzoną narkomanką i non stop mnie kontroluje. ostatnio nawet dostałamniezły opierdol bo wymyśliła sobie że piłąm piwo, kiedy wuyszłam na miasto. kazała mi chuchnąć i zaczeła sie drzeć, ale kiedy kazała też chcuchnąć też ojcu, a on powiedział, że bredzi to mnie przeprosiła. nie powiem z deka zabolało. A teraz non stop pierdoli głupimi tekstami w stylu idzieszna fajkę wodną? kupiłaś piwo? KURWA MAĆ, ogarnij się.
dobry znajomy z naszej paczki, któa została po odejściu paru osób jeden kolega okazał się niezłym agentem. chciał nas wszystkich skłócić, ale sie pogodziliśmy juz jest okej. nawet mi z tym lepiej. A tego frajera mamy w dupie. szkoda tylko, że tak zranił moją przyjaciółkę z którą był przez jakieś 7 miesięcy. tyle razy dawałą mu drugą szansę, a okazał się takim frajerem.
no i teraz tooo. najpierw informacja o tym że mój były chłopak na którym nadal mi zależy, ma moje zdjęcie na tapecie choć jest z moją przyjaciółką. no i pogodziliśmy się piszemy normalnie. on mi mówi że gdyby mógł cofnąć czas zrobił by coś innego, ogólnie daje mi do zrozumienia że mu zależy, a tu za chwilę wyjeżdza z tym żeby mu pomóc w jego teraźniejszym związku. nawet nie wyobrazacie sobię jak dużokosztuje mnie napisanie chociżby takiego zdania "ułoży się wam. " mam łzy w oczach. serce mi zaraz pęknie i nie mogę nic z tym zrobić. a rany prawie się zagoiły.
zado D. jest taki uroczy, słodki, kochany. Ale nie mam do niego zaufania. raz je zawiódł inie umiem o tym zapomnieć. jutro dostanę od niego jakąś niespodziankę. a od marsjanka dostanę róże.
http://walentynka.info/serce/od-dominisia-dla-ukochanej-ani-*-cD1
czy to nie jest słodkie?
 

 
♥Kiedyś w Twoim życiu pojawi się ktoś, dzięki komu zrozumiesz, dlaczego z nikim innym Ci nie wychodziło.
♥Nie uciekaj. Są ludzie, którzy Cię potrzebują.
♥Uświadomiłam sobie coś bardzo podstawowego. Nie kocham Cię.
♥Świat był dla mnie za bardzo okrutny i może dlatego teraz jestem taka dla innych ludzi, którzy są nie fair względem mnie.
♥Wytrzymasz. Nawet wyobrażenia nie masz ile można wytrzymać.
♥Zabierz ją gdzieś, gdzie wam nic nie trzeba. Pokaż, że nie musi umierać, żeby iść do nieba.
♥Mnie po prostu przeraża, że zapomnisz.
♥I czy tego chcesz czy nie jesteśmy tacy sami ziomek
♥Wierzyłam w przyjaźń damsko-męską, naprawdę! Ale po kolejnych takich znajomościach przekonałam się że któraś ze stron zawsze czegoś oczekuje.
♥bo o niektórych sprawach myśli się tylko przed snem.
♥Najsmutniejsze i najbardziej puste są te dni, w których wstajemy rano, nie wiedząc nawet po co.
♥Teoretycznie jestem, niekoniecznie dla Ciebie.
♥Jest tylko jedna droga do szczęścia. Przestac martwić się rzeczami, na które nie masz wpływu.
♥uważaj na facetów, maleńka . to takie dziwne stworzonka, które magią swoich oczu potrafią wyczarować uśmiech przez łzy, miłość po grób i wieczne oddanie . ale te dziwne stworzonka, mają tendencję do wieszania sobie majtek kolejnych naiwniaczek, które uwierzyły w ich "kocham cię, ślicznotko", na ścianach - jak trofea myśliwskie .
♥niektórych ludzi nie da się zatrzymać, są tylko po to aby odejść .
♥czekasz na ten dzień, kiedy przechodząc obok niego zamiast odpowiedzieć mu "cześć" , odpowiesz "spierdalaj" ?
♥'Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko.'
 

 
hahahhaha, jakie ja mam pojebane życie to wy sobie nawet nie zdajecie sprawy. miało być dobrze. właśnie. MIAŁO! kurwa, z dnia na dzień staje sie coraz bardziej cyniczna. brak we mnie jakichkolwiek emocji. nie posiadam empatii do drugiego człowieka. nie śmieje się juz szczerze. nie potrafie się zwierzyć komukolwiek. nie umiem już być szczera w stosunku do innych. czuje się jakby mnie ktoś pogryzł, wyżuł i wypluł. zero jakiejkolwiek spontaniczności, radości z życia, kurwa, czegokolwiek dzieki czemu można by było stwierdzić- tak!, ona żyje i ma sie dobrze. ZERO. a co najlepsze nikt nie potrafii mi pomóc. pare osób zdąrzyło zauważyć, że coś jest nie tak. wydaje mi się, że to było nie trudne. kiedyś byłam spontaniczna, wesoła, zabawna, lubiłam się śmiać, pomagać innym. teraz? siedzę i cały czas myślę. od czasu do czasu uśmiechnę się, czy sztucznie zaśmieje się z jakiejś beznadziejnej sytuacji. wieczorami płaczę i cały czas słucham muzyki.
wczoraj juz nie wytrzymałam tego napęcia, smutku, tego wszystkiego. na geografii zaczęłam płakać. kolejny przypał czekał na mnie w domu. średfnia nie jest taka o jaką się starałam, nie szło mi na treningach, i ogólnie czułąm się samotna. płakałam, nie mogłam sie uspokoić, ale nie chciałam żeby ktoś do mnie podszedł, spytał co się stało. chciałam zostać sama ze sobą. ulżyć sobie. dlatego wyszłam z klasy. wróciłam kiedy się trochę ogarnęłam. potem był mecz, znowu mi nie szło. nie dość, że w chuj ciężki dzień, ja na skraju załamania, a tu darcie trenera na mnie bo nie udawały mi sie zagrywki. nie wytrzymałam i tego. poszłam do łazienki i zaczęłam plakać, ale zaraz musiałam wrócić, bo jestem środkową i zaraz miało byc przejście. miałam w chuj czerwoną twarz i przeszklone oczy. co sie stało spytały mnie tylko 2 osoby, na 14. trener nie powiedział nic. wracając do domu nie odzywałam się wcale wgl, a wracałam z dobra koleżanką. musiałam pomyśleć. w domu czekał mnie wykładzik. jak można pomyśleć, że fajka wodna to narkotyk, wytłumaczy mi ktoś? nie mogę przez to spotykać się z moja przyjaciółką, a druga, nie może przez to wychodzić. matka powiedziała, że nie ma do mnie zaufania. ale akurat to mam w dupie. byłam zła na siebie, że kiedy spytała, czy aż tak źle mi z nimi, to nie powiedziałam, wszystkiego co leży mi na sercu. znowu jak głupia ryczałam. nie mogę sobie wyobrazić gorszego dnia. łapie mnie cholerny dół. dziś dyskoteka, a ja, co jest bardzo dziwne, nie mam najmniejszej ochoty na nią iść.
 

 
dzisiaj się tak obiektywnie spojrzałam na swoje życie. jest chujowe. niby imprezki, masa znajomych, chłopaki itp, ale to nie daje szczęścia tak naprawdę. czuję się samotna. JESTEM SAMOTNA. tak bardzo chce coś zmienić, ale nie potrafię. albo w głębi serca nie chce. nie jestem osoba jaka chciałabym być, z jaka chciałabym sie zadawać, z jaka chciałabym być. i nie potrafię z tym nic zrobić. to boli najbardziej. ta bezsilność.
umieram. no to cześć.

 

 
podsumowanie roku 2012. ogólnie- chujowy. inaczej nie da siego określić. ale mam wielką nadzieje, że 2013 bd dużo lepszy.
A więc tak:
* poznałam się na przyjaciołach, wiem kto jest warty zaufania, a z kim nie chcę już utrzymywać żadnych kontaktów.
* straciłam 2 chłopaków
* mój chłopak mnie zdradził z przyjaciółką
* moja była przyjaciółka jest z moim chłopakiem
* wróciłam najebana do domu, przez co miałam 2 miesiące szlabanu i ostatecznie straciłam ich zaufanie
* moja była przyjaciółka, która jest innej orientacji wyznała mi miłość

to chyba tyle. sami teraz wyobraźcie sobie jak to jest. i te wszystkie zdarzenia głównie w ciągu ostatnich 6 miesięcy. wszystko zawaliło się na raz. ale dałam sobię radę. i wiem, że będzie dobrze, przecież musi.
 

 
doszłam do wniosku, że nienawidze świąt! nie mam ochoty spędzać z nimi trzech dni. i to jeżdżenie po rodzinie. i życzenia na wigilii. ugrrr, jak ja tego nienawidzę. udawanie, że wszystko jest okej i słuchanie jak to wyrosłaś, czy masz chłopaka, jak idzie ci w szkole, trudne testy próbne były, i jeszcze w chuj innych pytań, które co roku się powyarzają.
 

 
zrobiliśmy czołówkę. zajebista jest. mnóstwo zabawy przy tym mieliśmy, i dopiero wczoraj zdałam sobię sprawę jak bardzo jesteśmy ze sobą zżyci i jak ciężko bd się rozejść. bd mi cholernie trudnoo. KOCHAM TYCH DEBILI, tak po prostu za to, że są i sprawiają, że każdy dzień jest warty zapamiętania.











I pare zdjęć z około 200-stu.